Na korytarzu Komendy Miejskiej Policji w Częstochowie doszło do gorszących scen. Komendant, podejrzewając, że jeden z funkcjonariuszy jest pod wpływem alkoholu, postanowił to sprawdzić. Doszło do szarpaniny z podwładnym.

Według ustaleń gazeta.pl dla jednego z funkcjonariuszy częstochowskiej komendy to był ostatni dzień przed odejściem na emeryturę. „Zakrapiane” pożegnanie z mundurem i kolegami urządził poza komendą. Nie wszyscy – choćby z powodu obowiązków służbowych – mogli stawić się na umówionej imprezie. Co zrobił „emeryt”? Z butelką alkoholu poszedł, pod pretekstem uprzątnięcia biurka i zabrania swoich rzeczy, do komendy. Tam z pozostałymi kolegami wzniósł toast. Gdy już wychodził, na korytarzu natknął się na zastępcę komendanta częstochowskiej policji. Komisarz Dariusz Kiedrzyn, widząc, że „prawie” emeryt ma nieco chwiejny krok, postanowił przebadać go alkomatem. Napotkał zdecydowany opór nie tylko jego, ale też innych funkcjonariuszy. Doszło do awantury, szarpaniny, czy wręcz bójki.

Dwóch pijanych policjantów pobiło przełożonego, a komendant Artur Bednarek [awansowany do Kielc, pożegnał się z podwładnymi w Częstochowie w miniony poniedziałek – przyp. red.], by nie było skandalu, zamiótł sprawę pod dywan i nie powiadomił prokuratury – nadszedł sygnał do „Wyborczej”.

Jakie jest oficjalne stanowisko KMP w Częstochowie? Pytaliśmy o to rzeczniczkę częstochowskiej policji podinsp. Joannę Lazar. Nie zaprzecza, że do „alkoholowego” incydentu na linii podwładni – przełożony w budynku komendy doszło 20 marca po godz. 16. Wszczęto w tej sprawie policyjne postępowanie wewnętrzne. Nie było potrzeby powiadamiania prokuratury, bo „nie było żadnego pobicia”. I przedstawia oficjalną wersję.

Komendant Miejski Policji w Częstochowie wdrożył czynności wyjaśniające oraz postępowanie dyscyplinarne wobec dwóch funkcjonariuszy Komisariatu I Policji w Częstochowie, którzy poza godzinami służby przebywali w pomieszczeniach służbowych komisariatu, będąc pod wpływem alkoholu. Badanie trzeźwości wykazało u jednego z nich około 1 promila alkoholu w wydychanym powietrzu, a drugiego około 0,3 promila. W trakcie czynności, jeden z funkcjonariuszy próbował otworzyć drzwi, przy których stał zastępca komendanta miejskiego. Po ostrzeżeniu, że dalsze takie zachowanie może być naruszeniem nietykalności przełożonego, funkcjonariusz odstąpił od zamiaru wyjścia z pomieszczenia. Zdarzenie to nie nosiło znamion przestępstwa i dlatego wyjaśniane jest w postępowaniu dyscyplinarnym – informuje podinsp. Lazar.

Decyzją komendanta miejskiego policji w Częstochowie, jeden z funkcjonariuszy został zawieszony w czynnościach służbowych. Wobec drugiego z nich nie zastosowano żadnych sankcji, gdyż „do zdarzenia doszło po ostatniej służbie mundurowego”.

Marek Mamoń / gazeta.pl