Tymczasowa Strefa Autonomiczna „Wolne Tory” to kolektyw działający w Bytomiu. Jej członkowie wynajmują jeden z budynków od PKP Nieruchomości, niedaleko dworca PKP. W czwartek wieczorem policja weszła do budynku, przerwała warsztaty i koncert. Funkcjonariusze szukali narkotyków, ale nic nie znaleźli.

 

 

 

W czwartek na profilu facebook Tymczasowej Strefy Autonomicznej „Wolne Tory” można było znaleźć informację o najściu policji. Policjanci przerwali toczące się warsztaty i zakłócili przygotowania do koncertu muzyków z Belgii. Funkcjonariusze nie mieli żadnego nakazu i nie reagowali na wyraźne prośby o opuszczenie budynku. Rezydenci poinformowali policję, że żądają podania przyczyny interwencji – niestety bezskutecznie. Policjanci byli wrogo nastawieni, próbowali zastraszyć obecne osoby użyciem środków przymusu bezpośredniego. Ze strony policji doszło do słownego obrażenia osób znajdujących się na Wolnych Torach. Kilkoro z obecnych zostało poturbowanych przez policjantów próbujących wejść do kolejnych pomieszczeń TSA.

Sprawę opisała lokalna Wyborcza.

Bytomski kolektyw wynajmuje na potrzeby swojej działalności nastawnię od kolei. Zwykle odbywają się tam alternatywne wystawy, koncerty i spektakle. Organizacja prowadzi także kuchnię społeczną. W czwartek do siedziby Wolnych Torów weszło kilkunastu policjantów.

Najpierw podjechały dwa radiowozy. Akurat prowadziliśmy warsztaty z linorytu, a potem miał odbyć się koncert muzyków z Belgii. Policjanci powiedzieli nam tylko, że dostali zgłoszenie o imprezie. Próbowali wejść do środka, ale nie podali żadnego powodu. Potem przyjechało jeszcze więcej policji. Poszarpali kilka osób, wyzywali nas i próbowali przeszukiwać budynek. Nie mieli żadnego nakazu, więc nie wiedzieliśmy też, o co tak naprawdę chodzi – relacjonuje Jacek, członek kolektywu.

Adam Jachimczak wyjaśniał w nocy z piątku na sobotę, że interwencja była spowodowana podejrzeniem, że w środku mogą być narkotyki. – Policjanci otrzymywali zgłoszenia, że w pustostanie mogą przebywać osoby posiadające narkotyki, na miejscu zauważyli sporo młodych osób, dlatego przyjechał więcej niż jeden patrol. Podczas interwencji nie znaleziono narkotyków – tłumaczy.

Problem w tym, że to wcale nie jest pustostan. – Od ponad roku mamy umowę najmu, regularnie płacimy za ten budynek. Nikt tam na stałe nie przebywa, po prostu organizujemy tam wydarzenia kulturalne – mówi Jacek.

Tomasz Bobrek, rzecznik prasowy KMP Bytom, mówi, że policja otrzymała zgłoszenie i zawsze w takim wypadku musi reagować i przeprowadzić kontrolę. – Jedna z kobiet należących do kolektywu pozwoliła policjantom wejść do środka, ale pozostałe osoby zaczęły być agresywne, więc wezwano posiłki. Podczas kontroli nie znaleziono narkotyków, nikt też nie został zatrzymany – informuje rzecznik. Jak dodaje, policjanci nie wiedzieli, że budynek jest wynajmowany przez kolektyw. – Z zewnątrz nie wyglądał na zagospodarowany przez firmę czy instytucję, stąd myśleli, że jest on pustostanem – dodaje.

Podkreśla również, że policja może wchodzić do miejsc, co do których istnieje podejrzenie o popełnieniu przestępstwa, bez nakazu. Potem o zasadności takiej interwencji decyduje prokurator. – W tym przypadku osoba podająca się za odpowiedzialną za kolektyw pozwoliła policjantom wejść do środka – dodaje Bobrek.

W odpowiedzi na słowa rzecznika bytomskiej policji kolektyw Wolne Tory opublikował na swoim profilu fb następujące oświadczenie.

Cytowany rzecznik policji kłamie. Oświadczamy, że żaden członek kolektywu nie pozwolił policji wejść do budynku, a funkcjonariusze wtargnęli do środka przemocą, obezwładnili i poturbowali kilka osób. Na materiale wideo załączonym na portalu widać wyraźnie, że członkowie kolektywu nie zgadzali się na wejście funkcjonariuszy do środka i domagali się podania uzasadnienia i nakazu prokuratorskiego.

Ponad to policjanci kilka razy zmieniali uzasadnienie swojego najścia na teren TSA. Najpierw twierdzili, że dostali zgłoszenie o imprezie w nielegalnie zajmowanym pustostanie. Kiedy wyjaśniliśmy, że obiekt wynajmujemy od PKP i mamy prawo tu przebywać, policjanci wymyślali kilka wersji uzasadnienia wejścia do środka.

Poza tym jako członkinie i członkowie ruchu wolnościowego na Śląsku zauważamy, że od czasu zajść na ul. Mariackiej podczas Antykongresu osoby działające w ruchach wolnościowych są poddawane próbom zastraszania. Bardzo często dochodzi do nieuzasadnionych kontroli osobistych, pod Wolnymi Torami co weekend można zauważyć patrol policji i straży miejskiej co na pewno nie ma na celu poprawić nasze bezpieczeństwo. Bezpośrednio przed czwartkowym wydarzeniem jeden z naszych kolegów, który odbierał artystów z Belgii był śledzony przez jeden z samochodów policyjny o numerach rejestracyjnych SY 92475, który brał udział w późniejszej interwencji policji na Wolnych Torach.

Od dwóch lat w przestrzeni Wolnych Torów odbywają się wydarzenia kulturalne, z których wszyscy mogą korzystać. Działania policji udowadniają, że tworzenie miejsca alternatywnego funkcjonującego poza systemem spotyka się z agresją ze strony władzy.

Akcje policji nie powstrzymają nas przed dalszym działaniem w ramach kolektywu Wolne Tory i innych inicjatywach wolnościowych. Wręcz przeciwnie incydenty takie jak wczorajszy umacniają w przekonaniu o słuszności naszych działań. A.C.A.B.

gazeta.pl / facebook.com