Dla wielu z nas życie jest walką. W społeczeństwach, w których ziemia i całe jej bogactwo jest własnością kontrolującej biznes i politykę mniejszości, dorastamy mając marne widoki na przyszłość lub też nie mając ich wcale. Wiemy, że życie może być burzliwe i ekscytujące ale nie dla nas. Mniejszość żyje w strefie luksusu, a utrzymuje się tam dzięki naszej pracy. Od chwili narodzin jesteśmy katalogowani, kontrolowani i okłamywani wszędzie, gdzie i czym, tylko jest to możliwe (szkoła, praca, narkotyki, massmedia, zasiłki, przemysł rozrywkowy, etc.). Przez całe życie dla kogoś pracujemy, wiedząc że jeżeli porzucimy naszą bezpieczną posadę to możemy stracić mieszkanie lub inną, równie niezbędną nam, rzecz. Zdajemy sobie sprawę z tego, że i tak wszystkie zyski zabierze ten „będący na górze”. Dla wielu z nas życie składa się z nudy, stresów, depresji i niedostatków. Reklamy każą nam kupować najdroższą i najbardziej błyszczącą tandetę. Wszędzie panoszy się rasizm, seksizm i nienawiść do mniejszości, mające zwrócić jednych przeciwko drugim.
Nie mamy żadnego wpływu na nasze życie, a jeśli już mamy to znikomy
Jeżeli ciężko pracujemy, przestrzegamy przepisów i nie podnosimy głosu, to podobno możemy „coś osiągnąć” lub przynajmniej prowadzić ustabilizowane życie aż do następnej recesji. Utrzymujemy policję, więzienia, wojsko i armię biurokratów, a w zamian dostajemy poczucie względnego bezpieczeństwa, dobrą pensję i maleńki okruch władzy nad innymi. Wszystko, co dzieje się poza tym systemem jest „zbrodnią”. Jeśli tylko próbujemy odzyskać część odebranych nam pieniędzy lub konsumować dobra, nie mogąc za nie zapłacić, sprzeciwić się podatkom, strajkować przeciwko upokarzającym wynagrodzeniom i warunkom pracy, jeśli przeciwstawiamy się ingerencji w nasze własne życie, natychmiast zostajemy odsunięci na margines życia społecznego. Dzieje się to na mocy prawa stworzonego przez rządzącą elitę, tylko po to aby zwiększyć jej zyski. Stajemy oko w oko z policją, sądem i w końcu lądujemy w więzieniu.
Wielka chłosta
Więzienie to najbardziej drastyczny z całej gamy środków, stosowanych dla utrzymania kontroli nad społeczeństwem. Więzienie niszczy rodziny, rozbija nas i alienuje. Życie za kratami jest jednostajne, pełne rutynowej brutalności, prowadzi do rozpaczy, narkotyków, samobójstw, znęcania się nad innymi. Jeśli odrzucamy nasze społeczne role, to próbuje się nas „resocjalizować”, a kiedy załamujemy się pod naporem trudności dnia codziennego, to wysyła się nas do domu dla obłąkanych, skąd większość nigdy nie wychodzi. 94% zanotowanych w Wielkiej Brytanii przestępstw jest wynikiem obecnej struktury własności, która jest głównym źródłem władzy i stanowi podstawę panowania nad światem. Co trzeci skazany trafia do więzienia za niezapłacone rachunki, podatki i długi. Zatrzymanych są tysiące, wielu z nich zostanie uznanych za niewinnych. Inni, w tym głownie Czarni i Irlandczycy będą osądzeni niesprawiedliwie i ukarani, czyli krótko mówiąc, wrobieni przez policję, po części po to, by potwierdzić statystyki przestępczości i zastraszyć społeczeństwo. Więzienia są obozami koncentracyjnymi, stworzonymi w celu utrzymania kontroli nad naszym oporem wobec siły eksploatującej nas od chwili narodzin.
Czy gwarantują nam bezpieczeństwo?
Na wolności, wpajany nam strach przed więzieniem ma nas powstrzymywać przed walką z niesprawiedliwością. Mity tworzone wokół więzień mają nas podzielić. Przestępstwo jest rzeczywiście rakiem toczącym nasze społeczeństwo. Ludzie, którzy mordują swoich sąsiadów, gwałciciele, agresywne i antyspołeczne jednostki, gangi siejące strach i nienawiść są zmorą nas wszystkich. Prawdą jest, że niektórzy pensjonariusze zakładów karnych, tak jak i ludzie „wolni”, bywają występni. Jednak większość więźniów to ludzie dokładnie tacy jak my. Massmedia nagłaśniają masowe morderstwa i inne brutalne przestępstwa, ponieważ im większy jest nasz strach przed „innymi”, tym większe zaufanie mamy do państwa i policji, zaś szanse na solidarność społeczną proporcjonalnie maleją. Jeżeli uda im się utrwalić stereotyp myślenia o wszystkich więźniach w ogóle, walczących i strajkujących w jednym rzędzie z gwałcicielami, „szumowinami” i innymi „diabelskimi bestiami”, to umożliwi im on skuteczną izolację jednostek podkopujących autorytet ich władzy. Przemoc i zbrodnia to rezultat silnych podziałów wynikających z konsumpcyjnego stylu życia i agresji, wśród której dorastamy. Nie możemy sami kierować swoim życiem, czujemy się bezsilni, wzrasta w nas gniew, który często jest wymierzony przeciw innym, nam podobnym. Przejażdżka cudzym samochodem, kradzież w sklepie, wymachiwanie bronią, przewaga nad kimś słabszym dają poczucie bycia silniejszym. A przecież walczymy tylko o trochę niezależności. Możni tego świata starają się nas poróżnić, bo wiedzą, że to nas osłabia. Nie podoba im się tylko, kiedy zwracamy się przeciwko ich bankom i ich policji. Potrafią doskonale manipulować społeczeństwem i rozbijać je od środka. Dają nam jasno do zrozumienia, że ludzie wpływowi mają prawo napadać i rabować, całą winą obarczając kogoś innego. W obecnym stadium rozwoju przestępczości, ani policja, ani wojsko, nie są w stanie jej zahamować. Wszyscy wiemy, jak niewiele robi policja kiedy jakiś przeciętny obywatel zostaje okradziony. Dzieje się tak dlatego, że jej głównym zadaniem jest ochrona elit i ich majątków. Więzienie rozwija w ludziach brutalność i pobudza ich najgorsze instynkty. Po wyjściu na wolność, znajdują się oni w dużo gorszym stanie psychicznym, niż przed rozpoczęciem odbywania wyroku. Slogan o „resocjalizacji” jest mrzonką. Zwolnieni z więzienia są najczęściej bezdomni, biedni i zostawieni sami sobie. W tej sytuacji wielu z nich wybiera najprostszy sposób na przeżycie i popełnia kolejne przestępstwo. Izolowanie jednostek będących rzeczywistym zagrożeniem dla reszty społeczeństwa, leży w interesie nas wszystkich. Przejmując sprawy we własne ręce moglibyśmy działać skuteczniej, niż tzw. system sprawiedliwości, który sprawuje nad nami kontrolę w imię prawa i porządku. Obecny układ sił politycznych jest tak naprawdę systemem antyspołecznym i będzie istniał dopóty, dopóki przemoc i wyzysk nie znikną z naszego życia.
Rzeczywista przestępczość
Od kiedy istnieje prawo ustanowione przez możnych, tylko niektóre rodzaje przestępstw są karane. Nie należy do nich codzienne okradanie nas z zysku jaki przynosi nasza praca, ani masowe morderstwa dokonywane podczas „ich” wojen, nie ma wśród nich morzenia głodem obywateli zadłużonych krajów, ani też ubezwłasnowolniania naszych umysłów od chwili narodzin do śmierci. Prawo istnieje tylko i wyłącznie dla ochrony czyichś interesów. Rzadko widuje się grube ryby na ławie oskarżonych, nawet kiedy powodowani nieposkromioną chciwością, łamią swoje własne prawa. Dyrektorowie Guiness’a sprzeniewierzyli miliony dolarów i dostali wyroki w zawieszeniu albo zostali zwolnieni po zaledwie kilku miesiącach. KAŻDY Z NAS ZA TO SAMO ZOSTAŁBY SKAZANY NA 25 LAT.
Uderzenie
Walka toczy się także w więzieniu. Więźniowie sprzeciwiają się systemowi penitencjarnemu indywidualnie każdy w swojej sprawie, bądź zrzeszając się by wspólnie walczyć o lepsze warunki poprzez odmawianie jedzenia, wychodzenie na dach, przejmowanie kontroli nad budynkiem więziennym lub przedzieraniem się na zewnątrz, tak jak to miało miejsce w Strangeways w kwietniu 1990 r. Ich walka inspiruje nasza walkę i odwrotnie. To nie przypadek, że powstanie w Strangeways wybuchło dzień po rozruchach na Trafalgar Square, wywołanych buntem przeciwko podatkowi polltax. W więzieniach i poza nimi jesteśmy otoczeni i obezwładnieni przez ściany i zamknięte drzwi widzialne lub nie. Czas je zniszczyć. W każdej chwili każdy z nas może się znaleźć „wewnątrz” za sprawą władzy sprawującej kontrolę nad naszym życiem. Musimy wspierać więźniów w ich codziennej walce o lepsze warunki, tak jak i oni powinni wspierać nas w naszym działaniu. Musimy zniszczyć przekłamane stereotypy narosłe wokół więzień i zadać kłam obowiązującej definicji przestępstwa. Rozwiązania tkwią w nas – przejmowanie kontroli nad wspólnotami lokalnymi, wypracowywanie metod wyodrębniania zbrodni przeciwko społeczeństwu. Nie można zreformować tego zdeformowanego systemu, który nam narzucono i który jest wymierzony w nas. Potrzebujemy społecznej rewolucji, obalenia więzień i całego technokratycznego porządku. Sami możemy kierować naszym życiem lepiej niż ktokolwiek inny.
Przestępstwo… – pokonajmy je razem!
Tyle słyszy się w wiadomościach o wzrastającej fali przestępczości: okrutnych i bezsensownych atakach na ludzi starszych czy słabych, dzieciach okradających samochody. Co się dzieje? Cóż, dzień za dniem rzeczywistości nie tworzą nagłówki gazet. Parę kradzieży w sklepie, żeby napełnić spiżarnię, trochę gotówki za jakąś dorywczą pracę. Przeżycie z zasiłku jest przecież niemożliwe. Wszyscy znamy te pary „przyjaciół”, udających, że nie żyją razem, bo z powodu „współzamieszkiwania” nie obcina się zasiłku. Faktem jest, że łamanie prawa jest dla wielu koniecznością. Tak właśnie nasze życie uległo powolnej kryminalizacji. W tym samym czasie, przeróżni oszuści prędzej zostaną poklepani po ramieniu za inicjatywę niż dostaną sądowy wyrok.
tekst pochodzi z ulotki propagandowej sieci ABC z Anglii – „Support prisoners”
tłum. Zielona Góra 1996

