Żebyś stracił prawo jazdy, wystarczy, że zdaniem policjantów jeździsz niebezpiecznie. Nie musisz być pijany czy pędzić 200 km/h. Mało kto wie, że decydującym o utracie prawa jazdy kryterium może stać się to, czy policjant ocenił naszą jazdę jako stwarzającą niebezpieczeństwo na drodze. Nowelizacja kodeksu zaostrzy kary dla kierowców za przekraczanie prawa, o wpływie czego można poczytać tu.

Tylko od początku czerwca we Wrocławiu policjanci zatrzymali prawo jazdy 14 kierowcom. Podkomisarz Artur Pawlik z drogówki nie chce mówić, że ta liczba jest bardzo duża, ale przyznaje, że po wprowadzeniu w życie zasady „zero tolerancji wobec kierowców łamiących przepisy”, którą polecił stosować komendant główny policji Marek Działoszyński, funkcjonariusze są czujniejsi i skrupulatni.

Czy tak jest – ocenia sam policjant – mówi podkom. Artur Pawlik z wrocławskiej drogówki. Dodaje, że policja chce szczególnie chronić pieszych i rowerzystów.

Kierowcy często nie zdają sobie sprawy, że policjant może zatrzymać prawo jazdy np. za nadmierne przekroczenie dozwolonej prędkości, z powodu wyprzedzania na podwójnej linii ciągłej lub na skrzyżowaniach. Decyzja o tym, czy prawo jazdy zostanie odebrane, należy do sądu. Ten ma na jej podjęcie dwa tygodnie od momentu przekazania materiałów przez policję.

To dopiero początek wielkich zmian, jakie czekają kierowców. Rząd szykuje projekt nowelizacji kodeksu karnego. Jeżeli zmiany wejdą w życie, łatwiej niż dotychczas będzie można stracić prawo jazdy. Nawet dożywotnio. Oto plany.

Kierowca, który pierwszy raz prowadził samochód po alkoholu będzie obowiązkowo pozbawiony prawa jazdy na czas od 3 do 15 lat. Będzie także musiał zapłacić 5 tys. zł. Jeżeli zostanie złapany po raz drugi na jeździe pod wpływem alkoholu – straci prawo jazdy dożywotnio. Taka sama kara będzie go czekała, jeżeli pod wpływem alkoholu spowoduje wypadek, a poszkodowany umrze lub zostanie trwale okaleczony.

Za przekroczenie prędkości o co najmniej 50 km/h prawo jazdy będzie mogło być zatrzymane na 3 miesiące. Na 3 miesiące stracimy dokumenty, jeżeli kierowca będzie przewoził większą liczbę osób niż to dozwolone. Artur Pawlik uważa, że zaostrzenie przepisów to dobry pomysł.

Czy jednak nie wzrośnie liczba osób, które będą jeździły bez dokumentów?
– Pewnie tak. Od początku tego roku we Wrocławiu złapaliśmy 35 takich osób. Rząd ma pomysł, by traktować to jak przestępstwo, a nie wykroczenie. Być może to zniechęci do takiej jazdy – mówi podkom. Pawlik.

Za zaostrzeniem kar jest posłanka Aldona Młyńczak, która rozpoczęła pracę nad zmianami kodeksu w komisji infrastruktury. – Planowane kary są tak ostre, że powinny podziałać na wyobraźnię kierowców – mówi.

Zmianami nie martwią się zawodowi kierowcy. – Oni muszą jeździć według przepisów, bo mają w samochodach blokady. Nigdy nie wsiądą pijani za kierownicę, bo w pracy są sprawdzani. Straciliby prawo do wykonywania zawodu – mówi Agnieszka Flaszyńska z wrocławskiej firmy transportowej In-Sped.

W takiej sytuacji aż ciśnie się na usta, czemu w podobny sposób nie są kontrolowani i karani policjanci? (red.)

Wrocławianin, pan Andrzej, ma prawo jazdy od 50 lat i z tego, co sobie przypomina, trzy kolizje za sobą, w tym 2 nie ze swojej winy. Zaostrzanie przepisów mu się nie podoba. Uważa, że rządzący powinni zacząć od siebie, a nie od obywateli.

gazetawroclawska.pl