Sprawa dotyczy Mariusza G., wieloletniego podoficera katowickiej drogówki. Uchodził za buntownika, bo inicjował protesty przeciwko pomysłom przełożonych, którzy np. chcieli, aby podczas kontroli drogowych funkcjonariusze sprawdzali, czy ktoś nie przewozi w aucie narkotyków, kradzionych przedmiotów, czy nie jest poszukiwany listem gończym. G. uważał takie polecenia za szykany. Już wiemy dlaczego…

Krytykował też politykę kadrową w komendzie. Twierdził, że zmiany personalne w wydziale ruchu drogowego negatywnie odbiją się na bezpieczeństwie mieszkańców. I pisał w tej sprawie listy do rzecznika praw obywatelskich.

Na początku roku Mariusz G. przeniósł się do drogówki w Świętochłowicach, a kilka tygodni temu został zatrzymany przez oficerów Biura Spraw Wewnętrznych (policja w policji). Wpadł podczas kontrolowanego przyjęcia łapówki. W zamian za przymknięcie oka na wykroczenie drogowe wziął kilkaset złotych. Nie wiedział, że wszystko jest rejestrowane przez BSW. Na wniosek śledczych G. został aresztowany.

Przedstawiliśmy mu 19 zarzutów związanych z braniem łapówek od kierowców. Przyznał się do winy – mówi prokurator Michał Szułczyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gliwicach. Kwoty łapówek wahały się od stu do kilkuset złotych.

W piątek śledczy wypuścili Mariusza G. na wolność. Wpłacił 20 tys. zł poręczenia, ma też zakaz kontaktowania się z dwiema innymi osobami, którym w tej sprawie przedstawiono zarzuty. Nie wróci już do służby. – W trybie administracyjnym został wydalony z policji – powiedziano nam w komendzie w Świętochłowicach.

Marcin Pietraszewski / wyborcza.pl