Od kilku dni w Turcji nie słabną emocje z powodu wstrząsającego incydentu, do którego doszło w zeszły piątek.
W sobotę w mediach społecznościowych pojawiło się zdjęcie, na którym widać ciało mężczyzny z liną wokół szyi przywiązane do radiowozu tureckiej policji. Mężczyzna wleczony jest ulicami miasta. W sieci zaczęły krążyć różne warianty zdjęcia – na jednym ciało nie rzuca cienia, na innym ciała w ogóle nie ma. Nie do końca wiadomo, które ze zdjęć jest autentyczne.
Przedstawiciele rządzącej Partii Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP) od razu oświadczyli, że zdjęcie wleczonego za radiowozem mężczyzny to fotomontaż mający na celu podburzenie Kurdów przeciwko rządowi. Sugerowali, że jego autorami są sympatycy Partii Pracujących Kurdystanu (PKK) uznawanej przez Turcję, USA i UE za organizację terrorystyczną. W praktyce są jedyną anty-dżihadystowską organizacją na terenie bliskiego wschodu.
Niedługo później w internecie pojawiło się nagranie przedstawiające wleczonego mężczyznę, nakręcone z góry, z radiowozu. W tle słychać przekleństwa pod adresem zmarłego oraz gratulacje z powodu „zabicia terrorysty”.
Przedstawiciele opozycyjnej prokurdyjskiej Demokratycznej Partii Ludów (HDP) poinformowali, że ofiara to 24-letni aktor, Haci Lokman Birlik, szwagier deputowanej HDP w Sirnaku, Leyli Birlik. Został zastrzelony przez tureckie służby w piątek, w starciach między tureckimi siłami bezpieczeństwa a YDG-H, młodzieżówką PKK.
Lider HDP Selahattin Demirtas, udostępnił zdjęcie na Twitterze z komentarzem: „Przyjrzyjcie się dobrze. To zdjęcie zrobiono w piątek w Sirnak. Nikt nie powinien o tym zapomnieć. My nie zapomnimy”.
„Erdogan, wywleczemy cię z pałacu”
W poniedziałek do prasy wyciekł raport z sekcji zwłok Birlika, w którym stwierdzono, że w ciele mężczyzny znajdowało się 28 kul. 17 z nich wystrzelono z zamiarem zabicia. Ruszyła lawina tłumaczeń ze strony polityków i prorządowych mediów. Rząd oświadczył, że Birlik to terrorysta, który zaatakował tureckie służby za pomocą wyrzutni rakiet. Dziennik „Sabah” wyjaśnił natomiast, że wleczenie ciała ulicami to rutynowa praktyka stosowana na całym świecie, by uświadomić potencjalnym terrorystom, jaki czeka ich los.
Premier Turcji Ahmet Davutoglu potępił incydent. – To niedopuszczalne. Nawet jeśli był to terrorysta, jego ciała nie można traktować w taki sposób – powiedział. Zapowiedział również, że w sprawie zostanie wszczęte śledztwo. Przede wszystkim powinno ono wyjaśnić, jak doszło do publikacji zdjęcia – podkreślił.
We wtorek Turcję obiegła wiadomość, że policjanci robili sobie zdjęcie z ciałem Birlika. W środę oburzenie wywołały tłumaczenia Oktaya Öztürka, wiceprzewodniczącego nacjonalistycznej Partii Ruchu Narodowego, MHP, który powiedział: – Nie sposób zaaprobować takich zdjęć, ale pamiętajmy, że nie znamy okoliczności tej sytuacji. Czasami w ciałach zmarłych umieszczane są bomby.
Mimo że od incydentu minęło już kilka dni, na Twitterze wciąż przybywa komentarzy. Internauci udostępniają rysunek radiowozu, który ciągnie za sobą napis „ludzkość”, i powielają słowa skierowane do prezydenta Turcji Recepa Tayyipa Erdogana: „Wywleczemy cię z pałacu”. To odniesienie do gigantycznego pałacu, do którego rok temu wprowadził się Erdogan (budowla zajmuje teren 300 tys. m kw.; dla porównania Pałac Elizejski – 11 tys. m kw) i jednocześnie dobitne podkreślenie, że to Erdogan uznawany jest za winnego zaistniałej sytuacji.
Stan wyjątkowy to wyrok śmierci
Od trzech miesięcy południowy wschód Turcji wstrząsany jest serią aktów przemocy. Przyczyną jest zerwanie rozejmu między tureckim rządem a PKK po tym, jak 24 lipca tureckie lotnictwo rozpoczęło bombardowania pozycji Państwa Islamskiego (PI) na północy Syrii oraz PKK w północnym Iraku, a w samej Turcji rozpoczęła się seria aresztowań osób oskarżonych o członkostwo w PI lub PKK.
Kurdowie uznali to za kolejny potężny cios od Ankary. Pierwszym była zeszłoroczna decyzja o nieudzieleniu pomocy Kobane – kurdyjskiemu miastu w Syrii, położonemu tuż przy granicy z Turcją. Kurdowie, od miesięcy oblegani przez Państwo Islamskie, alarmowali, że nie mają wystarczającej ilości broni, ale stojące na granicy tureckie czołgi nie przyszły im z pomocą. Pod koniec stycznia siły kurdyjskie przejęły pełną kontrolę nad Kobane, ale 80 proc. miasta legło w gruzach. Ze 130 tys. mieszkańców, którzy w czasie walk opuścili Kobane, do dziś wróciły zaledwie 24 tys.
Ostatnio za kolejny symbol stosunku Ankary do Kurdów uznano Cizre, 100-tysięczne kurdyjskie miasto na południowym wschodzie Turcji. We wrześniu wprowadzono tam stan wyjątkowy – miasto na tydzień zostało odcięte od świata, by turecka armia mogła tam przeprowadzić operację przeciwko PKK. Jednak ginęli nie tylko członkowie PKK, ale też ludność cywilna. Mieszkańcy zostali pozbawieni prądu, wody i żywności, nie wychodzili z domów i lamentowali, że nie mają możliwości grzebania zmarłych. Selahattin Demirtas określił to mianem „wydania na Kurdów wyroku śmierci „. W Turcji odbywały się marsze protestacyjne, a Rada Europy apelowała o wpuszczenie do miasta obserwatorów. 12 września zniesiono stan wyjątkowy.

