To ci, którzy pomagali tuszować dowody morderstwa Jolanty Brzeskiej, udusili nastoletniego Rafała z Legionowa, zastrzelili Maxwella Itoyę i przy świadkach doprowadzili do śmierci Pawła Klima chorego na schizofrenię. To ci, którzy wdrażali w życie apartheid w Afryce południowej i segregację rasową w Stanach Zjednoczonych. To oni odpowiadają za zniknięcia dysydentów od Argentyny aż po Zair i to oni służyli Józefowi Stalinowi. To też ci, którzy przesłuchiwali działaczy opozycyjnych w czasach PRL-u; ci, którzy przechowywali akta szesnastu milionów ludzi we wschodnich Niemczech oraz ci, którzy śledzą każdy nasz ruch przez uliczne kamery i podsłuchy w komórkach. To także ci, którzy pryskają gazem pieprzowym i strzelają gumowymi kulami za każdym razem, gdy demonstracja nie idzie po ich myśli; to oni chronią szefów podczas strajków pracowniczych. To właśnie oni stają pomiędzy głodnym człowiekiem a półką uginającą się pod ciężarem jedzenia, pomiędzy bezdomnym a nieużywanym budynkiem, pomiędzy każdym imigrantem a jego rodziną.
W każdym narodzie, w każdej epoce, wmawia nam się, że są niezastąpieni, że bez nich byśmy się wszyscy pozabijali. Ale wystarczająco dobrze wiemy, kim są prawdziwi mordercy.

